Wybór rynku finansowego

 

Wybór rynku finansowego przy obecnych możliwości technicznych to nie lada wyzwanie. Nasza globalna wioska jest na tyle mała, że za pomocą komputera i dobrych chęci można otworzyć rachunek maklerski, gdzie się chce i inwestować, gdzie dusza zapragnie.

 

Mój wybór

Ja wybrałam rynek amerykański. Wybór był dla mnie dość naturalny. Przede wszystkim dlatego, że rynek jest bardzo duży i jest w czym wybierać. Dla odmiany amerykanie szukają swoich okazji na rynku polskim, jako rynku wschodzącym, gdzie wolatylność jest na wysokim poziomie i także jest w czym wybierać. Od razu zaznaczę, że nie mam doświadczenia w inwestowaniu na GPW S.A. Jedyne, co przez pewien czas przykuwało moją uwagę to szybujący WIG20, na którym po raz pierwszy obserwowałam wykres świecowy. Korzystałam wówczas z portalu stooq.pl, który ma bardzo przejrzysty i czytelny układ. Chętnie czytam informacje dotyczące polskiego parkietu, ale prawdziwym polem mojej walki pozostaje rynek amerykański. 

W przebijaniu się przez gąszcz informacji dotyczących wszystkich amerykańskich spółek pomaga mi portal finviz.com. Jest bardzo interaktywny, ma rozbudowany system filtrów, pomaga przeglądać to czym jestem na obecną chwilę zainteresowana. Pokazuje mi nie tylko wykres, ale także kalendarium wydarzeń dzięki, któremu mogę obserwować jakie informacje wpłynęły na kurs. Filtry są bardzo przydatne, jest ich bardzo dużo i umożliwiają wyszukiwanie interesujących spółek zarówno po wskaźnikach fundamentalnych jak i technicznych.

Narzędzia

Jako początkujący póki co nie odczuwam potrzeby kupowania właściwego oprogramowania aby robić swoje inwestycje. Wystarczy mi dostęp do internetu i mogę śmiało zanurzać się w poszukiwania okazji. Oczywiście sam finviz.com nie wystarcza. Jeżeli znajdę wystarczającą ilość interesujących mnie spółek – czyli tylko takich po których spodziewam się, że w danym tygodniu “pójdą” w moją stronę, wówczas otwieram excela i wrzucam je do odrębnego arkusza “obserwowanych”. Spółkom, które wygrają ten, cotygodniowy konkurs piękności przyglądam się bliżej za pomocą innego portalu, a mianowicie investing.com. Żmudne? To i tak nie koniec. W arkuszu obserwowanych znajduje się na tyle dużo spółek, że wymaga on odrębnej obróbki, ale o tym może trochę później. 

Dane które w ten sposób zbieram są bardzo ważnym elementem całej analizy. Takie zbieractwo pozwala spojrzeć szerzej na branże, z których wybieram spółki i na giełdy (póki co przeważa u mnie NASDQ). W moim arkuszu jest dużo spółek technologicznych, natomiast intuicyjnie omijam biotechnologiczne (jest to specyficzna branża, w której wyniki badań bardzo definiują kurs, chociaż można złapać w niej naprawdę wysokie wzrosty ale i duże spadki). Jeśli chodzi o wskaźniki techniczne to podstawowy jest dla mnie trend. Jak na razie nie gram na spadki. Poszukuję tzw. pinezek i konsolidacji. Z pozoru nudny wykres może szykować się do wybicia dlatego trzeba pozostawać czujnym. 

Metoda może niedoskonała, ale dostosowana do poziomu mojej wiedzy i umiejętności. Statystyka to potęga dlatego żmudnie zbieram moje dane do przyszłej analizy.

To mój drugi artykuł o tematyce inwestycyjnej. Jeżeli Cię zainteresował to możesz zajrzeć także do poprzedniego link tutaj.

Podziel się: